O mnie słów kilka...
Nazywam się Ela Magiełda, z wykształcenia jestem ekonomistką, z zamiłowania pogłębiam zdolność uwrażliwiania się na potrzeby małego człowieka. Jestem mamą wspaniałych i kompetentnych dzieci. Mam wspaniałego męża i jednocześnie fantastycznego ojca naszych dzieci, z którym razem idziemy w jednym kierunku, tą samą drogą. Podążając za wskazówkami jakie pozostawiają nasze dzieci. Wskazówkami na drodze do świadomego rodzicielstwa. A te wskazówki to? To nic innego jak to, że oczekują od nas żebyśmy dostrzegli kim są, kim jestem ja... "Mamo, tato jestem ok taka/taki, jaka/jaki jestem. Nie chcę żeby mnie zmieniano". Dzieci chcą być akceptowane takie jakie są, nieśmiałe a może zbyt śmiałe. W jednej ze swoich książek Max Lucado napisał: "nie nazywaj tych, którzy wolą samotność, dziwakami, albo lubiących tłumy pyszałkami. Każdy ma swoją historię i swoje życie". Nie ma lepszych nauczycieli jak własne dzieci i pasja do odkrywania czym jest relacja, szacunek, odpowiedzialność, godność, integralność...

To one uczą mnie każdego dnia, to dzięki nim powstał ten blog. Bo to dzieci pokazały mi świat inaczej. Pokazały mi, że zasady i reguły są po nic, że najważniejsza jest relacja, a nie wchodzenie w rolę mamy, której zadaniem jest projektowanie ich przyszłości, wyznaczanie celów, zasad, reguł i norm. Więc inspiracją do tego czym się tutaj dzielę są nasze dzieci i nasze wspólne doświadczanie codzienności.
Więc jeśli zadasz mi pytanie kto mnie motywuje? Odpowiem, że Bóg, dzieci i osoby bliskie mojemu sercu.
Jeśli zapytasz co mnie motywuje? Odpowiem jak wyżej, codzienność, bo każdy dzień przynosi coś nowego... A także fakt, że nie zatrzymując moich refleksji w szufladzie, mogę wzbogacić Cię o coś co stanie się dla Ciebie istotą zmiany. Może to będzie kilka artykułów, wpisów, może jeden, może jedno zdanie, a może tylko jedno słowo... Wierzę, że wszystko czym się dzielę może wnieść wartość w Twoje życie.
Kiedyś... miałam marzenie by zostać trenerem Fundacji Familylab i prowadzić seminaria inspirujące dla rodziców. Zarażać podejściem Juula. To marzenie podobnie jak przystanek jest w moim sercu od 2015 roku. Równo trzy lata później, w 2018 roku moje marzenie jest już rzeczywistością. Jestem trenerem Familylab. A ty czytasz mojego bloga :-)
Cieszę się, że tu jesteś ....
Bardzo bliskie w wychowaniu są mi podstawowe wartości życia w rodzinie, o których mówi Jesper Juul. Te wartości to integralność, autentyczność, odpowiedzialność i równość w godności. Są moim drogowskazem...zaraz po Biblii. To wszystko i wiele więcej na przystanku.
Wzrusza mnie, że chcemy o tych wartościach rozmawiać...
Fascynuje mnie słuchanie drugiego człowieka. Ten błysk w jego oku kiedy czuje, że jest naprawdę słyszany, że ktoś jest jego ciekawy. To niesamowite tego doświadczyć. Doświadczyłam... Uczę się słuchać dzień po dniu ... Tomasz Zieliński, powiedział zdanie, które ma dla mnie ogromną wartość i na którym buduję: "za brak umiejętności słuchania płacimy najwyższą cenę, nigdy nie poznając tych którzy do nas mówią...". To słuchanie uczy mnie uważności.
My dorośli chcemy żeby dzieci były jakieś. Najlepiej przebojowe, otwarte, ale czy pozwalamy im doświadczyć przebojowości w domu? Czy mogą powiedzieć NIE? Bo od tego się zaczyna...Od domu. Tylko czy ja potrafię zaakceptować tą przebojowość w słowie NIE? Te i inne pytania otwierają mi uważność na drugiego człowieka, na dziecko... Mam marzenie, żeby dzieci były słyszane, widziane.
Mam taką refleksję, że tą najwyższą ceną jaką możesz zapłacić za brak umiejętności słuchania jest fakt, że możesz się obudzić któregoś dnia i zdać sobie sprawę z tego, że Twoje dziecko wcale z Tobą nie rozmawia, któregoś dnia zadać sobie pytanie kim ona/on jest? Co lubi robić, co ją/jego fascynuje, co jest dla niej/niego ważne, jakich ma przyjaciół.... i okaże się, że nie wiesz nic..... to znaczy, że wtedy kiedy ono chciało żebyś słuchała/słuchał, Ciebie nie było, a dziecko znalazło kogoś dla kogo jest ważne i to jemu mówi to czego Ty nie wiesz. I to ta najwyższa cena jaką można zapłacić...
Nie oznacza to, że jeśli coś poszło nie tak i Twoje dziecko jest nastolatkiem, że się nie na nadrobić. Wierzę, że tak. Jeśli staniesz w prawdzie, otworzysz serce i będziesz cierpliwie czekał aż dziecko zaprosi Cię do swojego świata, to się doczekasz, ale.. :-) będziesz musiał zapracować na zaufanie.
I wszystko to czym się dzielę piszę też do siebie, by nie zgubić drogi...
Wierzę, że znajdziesz tu choć jedno zdanie, które zostanie w Twoim sercu i zrobi coś dobrego dla Ciebie, Twojej rodziny, znajomych, pracowników, dla tych z którymi żyjesz, jesteś, pracujesz...
Jeśli czujesz, że chciałabyś/chciałbyś się ze mną spotkać na seminariach, warsztatach, może indywidualnie, napisz do mnie, zadzwoń. Spotkajmy się w drodze... w drodze do rodzicielstwa bliskości.
